SO: „Odfrankowienie” sprzeczne z unijnymi przepisami

  • SO: „Odfrankowienie” sprzeczne z unijnymi przepisami

    SO: „Odfrankowienie” sprzeczne z unijnymi przepisami

Sąd Okręgowy w Warszawie stwierdził nieważność umowy o kredyt indeksowany do CHF, bo jej "odfrankowienie" byłoby sprzeczne z unijnym rozporządzeniem w sprawie wskaźników finansowych, tzw. BMR. Mówi ono, że oprocentowanie kredytu w złotówkach nie może odnosić się do innej waluty. Prawnicy banków chwalą taki pogląd, a ci od frankowiczów - krytykują.

Piotr Bednarczyk, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie w uzasadnieniu do wyroku z 20 grudnia 2019 roku, który właśnie został opublikowany w Portalu Orzeczeń, zwrócił uwagę na argumenty, które do tej pory nie były w ogóle poruszane przez sądy. Uznał, że umowa kredytu hipotecznego w złotych oprocentowana według wskaźnika LIBOR jest sprzeczna z rozporządzeniem w sprawie indeksów stosowanych jako wskaźniki referencyjne – znane szerzej jako rozporządzenie BMR, a zatem nieważna z mocy na podstawie art. 58 par. 1 k.c. – Sądy, które obecnie „odfrankowiają” umowy, robią to wbrew unijnym przepisom – powiedział serwisowi Prawo.pl sędzia Piotr Bednarczyk. Robi tak Sąd Najwyższy  oraz wiele sądów powszechnych. Część z nich uważa, że w ten sposób unikają niekorzystnego unieważnienia umowy. Czy słusznie? Zdaniem części prawników - nie.

- Zgodnie z rozporządzeniem BMR, wskaźnik powiązany jest z walutą i rynkiem, na którym się nią obraca. Jest zatem powiązany z walutą, dla której się go wyznacza – podkreśla Wojciech Kapica współkierujący departamentem prawa rynków finansowych i partner w kancelarii SMM Legal. Prawnicy frankowiczów mówią, że prawo nie zabrania "odfrankowienia". Komisja Nadzoru Finansowego odsyła zaś do... sądów.

Dlaczego nie można "odfrankowić" umowy

Sprawa rozpatrywana przez warszawski SO dotyczyła umowy z 2008 roku o kredyt indeksowany do franka szwajcarskiego z oprocentowaniem ustalanym według LIBOR. Powódka domagała się unieważnienia umowy i zapłaty na jej rzecz 462 tys. złotych, wraz z odsetkami. Najpierw sąd uznał, że klauzula indeksacyjna jest abuzywna. Następnie zgodnie ze wskazaniem TSUE zawartym w wyroku w sprawie Dziubak rozważył, czy dopuszczalne jest utrzymanie kredytu w złotych z oprocentowaniem opartym na LIBOR (tzw. odfrankowienie). Sąd zauważył, że 1 stycznia 2018 r. weszło w życie rozporządzenie 2016/1011 w sprawie indeksów stosowanych jako wskaźniki referencyjne, tzw. rozporządzenie BMR. Zgodnie z nim banki są uprawione do stosowania tylkowskaźników spełniających jego wytyczne. LIBOR spełnia oczywiście jego wymogi, ale nie odnosi się jednak do polskich realiów gospodarczych.

Zgodnie bowiem z art. 27 ust. 1 pkt a BMR , administrator wskaźnika publikuje oświadczenia dotyczące wskaźnika referencyjnego, w którym wyraźnie i jednoznacznie definiuje rynek lub realia gospodarcze, których pomiar jest celem wskaźnika referencyjnego, oraz okoliczności, w jakich pomiar ten może stać się niewiarygodny. Wskaźnik LIBOR jest obliczany jedynie dla pięciu walut, w tym dla franka i euro. Nie ma jednak wśród nich polskiej złotówki. Dlatego zdaniem sędziego Bednarczyka rozporządzenie BMR (dokładnie jego art. 36)  zabrania zastosowania stawki LIBOR jako wskaźnika referencyjnego dla wierzytelności wyrażonych w złotym polskim. - Dla sprawy niniejszej oznacza to, że umowa kredytu hipotecznego w złotówkach, oprocentowana według wskaźnika LIBOR - jest sprzeczna z powołanym rozporządzeniem, a zatem nieważna z mocy art. 58 par. 1 kc – czytamy w uzasadnieniu. A skoro nie można utrzymać umowy odfrankowionej, sąd ją unieważnił.

Interesujący nowy pogląd

Prawnicy, którzy zwykle reprezentują banki, oceniają orzeczenie jako nowatorskie i interesujące i zasadniczo zgodne z unijnymi przepisami. Jan Kieszczyński, adwokat w kancelarii NGL Legal, nie ma wątpliwości, że wyrok jest ciekawy w zakresie podejścia do tzw. odfrankowiania. - Moim zdaniem nie jest ono zgodne z prawem, ale przede wszystkim dlatego, że prowadzi do stworzenia kredytu sprzecznego z gospodarczymi podstawami funkcjonowania rynków kredytowych mec. Kieszczyńki. Jeśli natomiast chodzi o BMR, to zwraca on uwagę na pewien niuans. - Norma zabraniająca stosowania indeksów nieautoryzowanych moim zdaniem wywodzi się z art. 29 BMR. Przepis ten z kolei adresowany jest do instytucji rynku finansowego („podmiotów nadzorowanych”). Dlatego bliższe prawdy wydaje mi się stwierdzenie, że BMR uniemożliwi bankowi obsługę „odfrankowionego” kredytu – i słusznie, bo takie kredyty nie istnieją, jak wyżej wskazałem. Sądy natomiast nie muszą moim zdaniem dla uzasadnienia oddalenia „odfrankowania” zasłaniać się przepisami BMR, co do których nie jestem pewien, że w tym celu zostały stworzone – tłumaczy mec. Kieszczyński.

Nieco inaczej na sprawę patrzy Wojciech Kapica. Nie ma on wątpliwości, że banki są uprawione do stosowania tylko wskaźników spełniających wytyczne BMR. Zgodnie zaś art. 3 ust. 1 pkt 7 lit c) BMR - stosowanie wskaźnika referencyjnego oznacza bycie stroną umowy finansowej, dla której indeks lub kombinacja indeksów stanowią odniesienie, co wielokrotnie przewija się w BMR. -  Mamy więc powiązanie umowy oraz wskaźnika. Ma on stanowić odpowiednie odniesienie dla umowy.  Jest nim powiązanie celu, rynku oraz realiów gospodarczych. Taki też wymóg znajduje się w dokumencie wydanym przez Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA), który zezwala londyńskiemu ICE Benchmark Administration na zarządzanie wskaźnikiem LIBOR. Zgodnie z nim stopa procentowa z danym wskaźnikiem nie powininna być stosowana dla waluty innej niż ta, dla której był wydany – wyjaśnia Wojciech Kapica. I dodaje, że stosowanie wskaźnika niepowiązanego z walutą nie można uznać za stosowanie indeksu, który stanowi odniesienie do realiów danej umowy, a zatem bank nie spełni definicji stosowania wskaźnika, czym naruszy art. 29 ust. 1 BMR.

Większość prawników frankowiczów neguje pogląd sądu

Dr Jacek Czabański, adwokat broniący frankowiczów uważa, że wyrok sądu błędnie wykłada tzw. rozporządzenie BRM, które dotyczy sposobu ustalania i stosowania wskaźników rynku finansowego. - Wobec licznych nieprawidłowości jakich dopuszczały się banki, możliwość ustanawiania przez nich rozmaitych wskaźników finansowych, do których później banki odwołują się w umowach została przez ustawodawcę europejskiego ograniczona. Regulacji poddano m.in. sposób ustanawiania takiego wskaźnika, reguły postępowania podmiotu wyznaczającego wskaźnik (administratora), metody kontroli. Jeżeli jednak wskaźnik jest w obrocie, to może być używany przez strony umowy w dowolnym celu, zgodnie z ich ustaleniami. Brak jest prawnych podstaw do twierdzenia, że np. wskaźnik LIBOR 3M CHF nie może być używany do ustalenia oprocentowania kredytu w innej walucie niż CHF, w tym w złotym. Gdyby dzisiaj strony zawarły umowę kredytu w złotych, ale oprocentowanie ustaliły w odniesieniu do wskaźnika LIBOR CHF, to umowa taka byłaby w pełni ważna i nie naruszałaby żadnego przepisu prawa, w tym rozporządzenia BMR. To natomiast czy taka umowa byłaby opłacalna ekonomicznie dla banku czy dla kredytobiorcy, to jest zupełnie odrębne zagadnienie, którego nie sposób ustalić na podstawie przepisów, a ponadto można to ustalić wyłącznie po upływie całego okresu kredytowania i przy uwzględnieniu całego szeregu innych okoliczności, na przykład sposobu zabezpieczania się stron przed ryzykiem, czy metody finansowania. Nie ma to jednak znaczenia dla oceny prawnej, gdyż opłacalność czynności nie ma wpływu na jej ważność – podkreśla mec. Czabański.

Podobnie uważa Damian Nartowski, radca prawny, partner w w kancelarii WNLegal Wątrobiński Nartowski. - W mojej ocenie regulacje BMR nie ustanawiają zakazu stosowania wskaźnika LIBOR do zobowiązań wyrażanych w złotówkach, w tym także jako konsekwencji zawarcia w umowie postanowień niedozwolonych. Cel regulacji BMR to uporządkowanie zasad tworzenia wskaźników. Na gruncie prawa cywilnego nie dostrzegam przeszkód do umówienia się, że podstawę ustalenia wysokości zobowiązania będzie stanowić czynnik tworzony przez inny – względem stron umowy – podmiot, na który strona umowy nie ma wpływu - uważa mec. Nartowski. Pytanie jednak, czy banki w ogóle zaproponowałyby taką umowę. Wiele zgodnie mówi, że nie.

Rozstrzygnąć, kto ma rację może tylko TSUE

Sędzia Piotr Bednarczyk podkreśla jednak, że obowiązuje nas prawny zakaz stosowania oprocentowania LIBOR CHF do wierzytelności w złotówkach. – Sądy, które dokonują "odfrankowienia" robią to wbrew unijnym przepisom. Rozporządzenie BMR zaś powinno być stosowane wprost - jak, np. słynne RODO, choć wiem, że jestem w mniejszości - uważa sędzia Bednarczyk. Pogląd inny niż on prezentuje m.in. Sąd Najwyższy. SN już kilkakrtonie uznał, że po usunięciu niedozwolonej klauzuli walutowej, umowa może nadal istnieć, czyli kredyt w złotych staje się oprocentowany stawką LIBOR (sygn. III CSK 159/17, a ostatnio w odniesieniu do kredytów denominowanych  II CSK 483/18 oraz IV CSK 309/18). Podobny pogląd jest prezentowany w analizie opublikowanej przez Biura Studiów i Analiz SN pod koniec sierpnia 2019 roku. – Moim zdaniem SN "odfrankowieniem" próbuje uniknąć nieważności, wychodząc z założenia, że doprowadzi ona do niekorzystnych skutków. O tym, kto ma rację, musiałby jednak rozstrzygnąć TSUE, bo ja odnoszę się wprost do unijnego rozporządzenia – podkreśla sędzia Bednarczyk. Niewątpliwie takie rozstrzygnięcie byłoby wskazane, bo dzięki temu i frankowicze, i banki wiedzieliby czego się spodziewać. - Dzięki temu może mielibyśmy mniej pracy, bo strony byłyby skłonne do zawarcia ugody - ocenia sędzia.
Niektórzy obrońcy frankowiczów podzielają pogląd sędziego Bednarczyka

Wśród obrońców frankowiczów są jednak i tacy, którzy podzielają pogląd  sędziego Bednarczyka.  - Po wejściu w życie rozporządzenia BMR, które ma zastosowanie także dla umów kredytów zawartych przez konsumentów, stawka LIBOR rzeczywiście nie jest adekwatna dla kredytów w złotówkach. Dane do ustalania tej stawki są pobierane z transakcji opierających się o inny rynek, gdzie podstawą obrotu nie jest złoty polski. Z cywilistycznego punktu widzenia nawet jeśli uznać, że umowa obowiązywała od początku jako "odfrankowiona" bez indeksacji, ale ze stawką LIBOR, to z dniem wejścia w życie rozporządzenia BMR świadczenie kredytobiorcy z takiej ważnej, ale odfrankowionej umowy stało się niemożliwe i zgodnie z art. 475 k.c. jego zobowiązanie wygasło - uważa mec. Garlacz.  Co więcej jej zdaniem w takiej sytuacji kredytobiorcom do daty wejścia w życie rozporządzenia BMR należne byłyby tzw. nadpłaty, a po jego wejściu w życie całe raty jak przy nieważności. - Można więc powiedzieć, że motywy stwierdzenia nieważności umowy są takie same tj. immanentne powiązanie stawki LIBOR z indeksacją - tyle tylko, że przed wejściem w życie rozporządzenia BMR sądy powinny kierować się przepisami kodeksu cywilnego i prawa bankowego a po wejściu w życie tego rozporządzenia, także przepisami unijnymi. Zwyczaj zawsze wyprzedza ścisłe regulacje prawne. Nie inaczej jest w przypadku rozporządzenia BMR. Zgodnie z art. 27 rozporządzenia BMR, który to przepis zamieszczony jest w rozdziale poświęconym m.in. ochronie konsumentów, administrator wskaźnika referencyjnego ma obowiązek poinformować podmioty stosujące dany wskaźnik, że zmiany wskaźnika referencyjnego lub zaprzestanie jego opracowywania mogą wpłynąć na umowy finansowe, w przypadku których jest on stosowany jest jako odniesienie. Podmioty takie mogą jednocześnie w trosce o dalszy byt umowy i sposób jej wykonania przewidzieć odpowiednie klauzule salwatoryjne - dodaje mec. Garlacz. O tym, że unijne rozporządzenie spowodują konieczność aneksowania umów kredytowych, pisaliśmy w Prawo.pl już w czerwcu 2019 roku.

Komisja Nadzoru Finansowego nie będzie ingerować

Zapytaliśmy też Komisję Nadzoru Finansowego, czy „odfrankowienie” umowy przez sąd jest zgodne z rozporządzeniem BMR.

- Przepisy BMR nie zawierają norm, które wprost regulują stosowanie wskaźnika referencyjnego, w tym przypadku stopy procentowej, wyznaczonego dla danej waluty do umowy finansowej (umowy o kredyt hipoteczny) nominowanej w innej walucie. BMR wprowadza jedynie wymóg, by podmiot nadzorowany stosował wyłącznie te wskaźniki referencyjne, które opracowuje administrator wpisany do rejestru ESMA oraz te z krajów trzecich, które znajdują się w rejestrze ESMA. LIBOR spełnia wszelkie wymagania stawiane przez BMR, gdyż jego administrator jest wpisany do rejestru ESMA, zatem banki jako podmioty nadzorowane mogą stosować ten wskaźnik w umowach finansowych – uważa Michał Kruszka, dyrektor Departamentu Analiz i Strategii Urzędu KNF. Dodaje jednak, że przepisy BMR wprost stanowią, że celem danego wskaźnika referencyjnego jest pomiar realiów gospodarczych. - Trudno przyjąć z ekonomicznego punktu widzenia, że podmiot stosujący dany wskaźnik gospodarczy może takie realia gospodarcze całkowicie ignorować, a zatem uzasadnione jest oczekiwanie, że wskaźnik referencyjny będzie stosowany w umowach finansowych, które mają obiektywny związek z takim rynkiem bądź realiami. Jednakże przepisy BMR nie określają istoty takiego związku. Oznacza to, że ewentualne stosowanie wskaźnika referencyjnego LIBOR – ale dodać koniecznie należy jego oznaczenie walutowe, gdyż LIBOR jest wyznaczany dla 5 różnych walut i dla każdej z nich ma inną wartość – w kredytach nominowanych w złotych musi być oceniane na gruncie prawa krajowego. - Taka ocena jest jednak zawsze domeną niezwisłego sądu. Przedstawiciele UKNF nie są uprawnieni do dokonywania wiążącej interpretacji przepisów prawa, a także nie wypowiadają się na temat wydawanych wyroków sądowych – podkreśla dyr. Kruszka. Nie można się więc też spodziewać działań kontrolnych UKNF w tej kwestii.

Co do zasady, zgodnie z art. 138 ust. 7 Prawa bankowego, środki podejmowane w ramach nadzoru nie mogą naruszać umów zawartych przez bank.

Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 20 grudnia 2019 roku, sygn. XXV C 1597/17.

Pobrane z prawo.pl

  • adwokatwkazdymprzypadku.pl

  • Aktualności
Script logo
Script logo
Do góry