Prezes NRA: albo biznes, albo adwokatura

  • Prezes NRA: albo biznes, albo adwokatura

    Prezes NRA: albo biznes, albo adwokatura

Jeżeli ktoś chce być biznesmenem, niech nim będzie, tylko proszę zdjąć togę, żeby się tym nie zajmować będąc adwokatem - mówi Jacek Trela, od niedawna prezes Naczelnej Rady Adwokackiej.

Rozmowa z adw. Jackiem Trelą, prezesem Naczelnej Rady Adwokackiej

Bogdan Bugdalski: Podczas Krajowego Zjazdu Adwokatury, na którym został Pan wybrany Prezesem NRA, powiedział Pan, że silni adwokaci będą budować silny samorząd, a silny samorząd będzie dawał siłę adwokatom. To w pewnym sensie zobowiązanie - jak Pan chce tego dokonać?

Jacek Trela: Przede wszystkim poprzez aktywne uczestnictwo adwokatury w życiu publicznym. Jest wiele obszarów, w których powinniśmy być obecni, ponieważ jesteśmy do tego predestynowani. Pierwszy to legislacja, współpraca na tym obszarze owocuje wzmacnianiem pozycji samorządu. Jeszcze kilka lat temu byliśmy przez posłów postrzegani jako niepotrzebny uczestnik procesu legislacyjnego, teraz w ciągu tygodnia wpływa do NRA po kilka projektów aktów prawnych z prośbą o opinię. Dostrzeżono naszą aktywność i nasze stanowiska są brane pod uwagę, chociaż nie zawsze są uwzględniane. Te działania będziemy nie tylko kontynuować, ale i wzmagać. Będziemy aktywni w sprawie pomocy prawnej, sposobu zorganizowania rynku usług prawnych oraz miejsca, które na nim zajmują adwokaci. Będziemy zabierali głos w kwestii organizacji prokuratury, sądownictwa, procedur sądowych, kończąc na przepisach prawa materialnego, które związane są z wymiarem sprawiedliwości i dotykają praw jednostki. Taki charakter miała np. procedowana w ostatnim czasie w parlamencie możliwość wycofania aktu oskarżenia przez prokuratora, nawet w sytuacji, gdy został już wydany wyrok uniewinniający. Wycofanie aktu oskarżenia w postępowaniu apelacyjnym powoduje, że wyrok uniewinniający traci moc, zatem sprawa może być przez prokuratora ponownie podjęta. Taka zmiana dotyka nie tylko sfery wymiaru sprawiedliwości i procedur, ale i praw jednostki, na której pomimo wyroku uniewinniającego nadal ciążą zarzuty. Będziemy aktywnie stać na straży praw jednostki. Dzisiaj mamy praktycznie gotową kolejną ustawę, która wprowadza ograniczenia prawa do zgromadzeń, zbierania się, manifestowania i protestowania poprzez nadanie pierwszeństwa zgromadzeniom organizowanym przez władze państwowe. Zdaję sobie sprawę, że w czasie takich manifestacji może być dewastowane mienie społeczne, atakowana policja, ale większą wartością jest swoboda zgromadzeń, niż ochrona tego mienia. To policja musi tak je zabezpieczać, żeby nie dopuszczać do jego dewastacji.

Czy zapowiedź wzmożenia aktywności samorządu w pracach legislacyjnych oznacza, że wcześniej tego nie robiliście?

Te działania były podejmowane, ale chciałbym, aby były intensywniejsze. Na przykład w Sejmie poprzedniej kadencji w trakcie dyskusji nad projektem ustawy o Trybunale Konstytucyjnym postulowaliśmy, żeby kandydatów na stanowiska sędziów wskazywały samorządy zawodów zaufania publicznego i uczelnie wyższe. Gdyby ten postulat został zrealizowany, to dzisiaj mielibyśmy rozwiązanie, które amortyzowałoby napięcia polityczne. Nie posłuchano nas – politycy uznali, że TK to ich domena. Obecnie rządzący też forsują swoje rozwiązania. W takich właśnie sprawach samorząd adwokacki powinien zabierać głos, bo to są sprawy związane z porządkiem prawnym, ładem konstytucyjnym. Nasze działania powinny się skupiać na trzech kwestiach – pomocy prawnej, prawach człowieka i ładzie konstytucyjnym. One też wyczerpują nasze zadania.

Czy przewiduje Pan jeszcze jakieś działania, które mają wpłynąć na pozycję samorządu? 

Tak. Mamy grupy adwokatów, którzy są znakomitymi praktykami i teoretykami prawa, którzy jako eksperci wykonujący ten zawód charakteryzują się niezależnością. I ten przymiot niezależności chcemy zaoferować władzy publicznej do rozwiązywania różnych kwestii.

To ważne, ale bezpośrednio nie pomoże adwokatom - jak Pan zamierza wzmacniać ich pozycję?

Walcząc o przyznanie im większych kompetencji zawodowych i usuwając bariery uniemożliwiające swobodne wykonywanie zawodu.

Polska jest krajem, w którym nie ma zwyczaju korzystania z pomocy prawników. W innych krajach europejskich ta chęć również nie jest powszechna, ale nie jest ona tak rażąco niska, głównie dlatego, że istnieje w nich instytucja przymusu adwokackiego - w skomplikowanych sprawach sądowych obywatele muszą korzystać z pomocy profesjonalnych prawników. To rozwiązanie trzeba wykorzystać w Polsce. Wymaga to oczywiście zmian legislacyjnych, do których będę przekonywał zwłaszcza Ministerstwo Sprawiedliwości, ale skorzystają na tym wszyscy – i obywatele, którzy idąc do sądu, będą mieli prawdziwą pomoc, i sądy, które mając do czynienia z profesjonalnymi pełnomocnikami, zyskają na sprawności działania, i oczywiście adwokaci.

Oprócz tego ważne jest usuwanie barier w wykonywaniu zawodu, czyli niepotrzebnych ograniczeń, które często sami sobie budujemy – w regulaminach, w kodeksie etyki. To są sprawy, które uniemożliwiają nam skuteczne dotarcie do klientów.

Chce Pan pozwolić na reklamę?

Nie. Raczej wyraźnie oddzielić, co jest reklamą, a co informowaniem. Jeśli ktoś proponuje przekaz, który jest wartościujący, nachalny, albo zawiera nieprawdziwe informacje, to na to się nie godzimy. Natomiast wszystko, co jest poza takim przekazem, czyli informowanie o swojej praktyce zawodowej, o doświadczeniach zawodowych powinno być dopuszczalne.

Czy to oznacza, że wprowadzi Pan zmiany w regulaminie i kodeksie etyki?

Tak, chcę to zrobić i to już w pierwszej połowie 2017 roku, tak żeby tę sprawę szybko wyjaśnić i dać sygnał, że samorząd jest przyjazny adwokatom, że nie tylko nie ogranicza w wykonywaniu zawodu, a daje bezpieczeństwo jego wykonywania. Broni swoich członków przed zakusami władzy państwowej, np. podczas próby przejęcia informacji objętych tajemnicą zawodową, a w razie jakiegoś deliktu dyscyplinarnego, rozstrzyga problem w ramach własnego postępowania.

Czy zmiany w kodeksie etyki będą miały też związek z aferą reprywatyzacyjną?

Moim zdaniem obecny kodeks te kwestie w pełni reguluje. Były oczywiście pomysły, żeby zaostrzyć niektóre przepisy, zawiesić wyżej poprzeczkę etyczną dla działaczy samorządowych, ale moim zdaniem ona jest wysoko zawieszona. Na gruncie obecnie obowiązującego kodeksu nie widzę żadnego problemu w ocenie działań poszczególnych uczestników tej afery. Potrafię je nazwać, powiedzieć, co jest moralne, a co nie, co jest naganne. Jeżeli adwokat zamiast wykonywać swój zawód wykorzystuje swoje umiejętności, aby dotrzeć do spadkobierców właścicieli nieruchomości, którzy nie mogą się doczekać ani rekompensat, ani zwrotu nieruchomości i krzywdzi ich, skupując ich roszczenia nawet po 50 zł, to jest to moralnie tak naganne, że nie trzeba tego komentować. Mamy tu do czynienia z wykorzystaniem nieporadności spadkobierców, opieszałości urzędów i zdobywaniem dla siebie, w sposób nieuczciwy, pieniędzy i majątku. Inaczej zapewne wyglądałaby sytuacja, gdyby te roszczenia były kupowane po cenie rynkowej.

Pewnie nie byłoby w ogóle tego problemu.

Bo w takiej sytuacji nie mamy do czynienia z deliktem. Jeśli jednak taki adwokat jest działaczem samorządowym – wtedy nie chodzi już o odpowiedzialność dyscyplinarną ani moralną – bo w tym przypadku nie może być o niej mowy, natomiast widzę powód i uzasadnienie, żeby taki adwokat zrezygnował z pełnionej funkcji w samorządzie. I tak się zresztą stało w przypadku mec. Grzegorza Majewskiego.

Działalność każdego adwokata, nawet jeśli nie pełni on funkcji w samorządzie uderza w cały samorząd. 

Niestety, tak. Odczuliśmy to dotkliwie.

Jednak chęć zarabiania pieniędzy trudno powstrzymać - ludzie od zawsze próbują robić biznes czy to zgodnie z prawem, czy na granicy prawa, czy też łamiąc to prawo.

Co do zasady adwokat, skoro taki zawód wybrał, powinien zajmować się adwokaturą, czyli pomocą prawną, udzielaniem porad prawnych, obsługą firm w sądach – to jest nasza rola.  A jeżeli ktoś chce być biznesmenem, niech nim będzie, tylko proszę zdjąć togę, żeby się tym nie zajmować będąc adwokatem.

Wielu adwokatów prowadzi jednak własne kancelarie - i mają z tym problem, bo nie są do ich prowadzenia przygotowani. Przegrywają też z radcami prawnymi w rywalizacji o obsługę firm. Czy ich także będzie chciał Pan wzmocnić?

To pytanie zawiera błędną tezę, że adwokaci są do obsługi firm gorzej przygotowani – to nieprawda. Od 26 lat, czyli od początku transformacji ustrojowej, jesteśmy obecni w obsłudze podmiotów gospodarczych i jesteśmy do tego przygotowani. Natomiast zgadzam się, że adwokaci nie są przygotowani do prowadzenia biznesu. Jednak wykonywanie zawodu adwokata nie polega na prowadzeniu biznesu – bo to nie jest zawód adwokata. On polega na doradzaniu tym, którzy prowadzą biznes. Adwokat jest doradcą zarządu, menedżera. I na tym się znamy. Adwokaci znają się też na prawie handlowym, prawie podatkowym, czyli na wielu innych obszarach prawa, które są potrzebne w biznesie.

Ale dobrze jest wiedzieć, na czym polega biznes, nawet jeśli się go nie prowadzi. Takie szkolenie – czy to na aplikacji, czy w formie kursów mogłoby się przydać.

Oczywiście. Celem aplikacji jest przygotowanie do wykonywania zawodu w prawie karnym, cywilnym, administracyjnym i gospodarczym. Te dyscypliny, zwłaszcza prawo cywilne i gospodarcze, są przydatne w prowadzeniu biznesu. W szkoleniu powinien być silniej uwzględniony element prawa gospodarczego - być może w formie zajęć fakultatywnych. To będzie zadanie dla Komisji kształcenia aplikantów adwokackich NRA, żeby przygotować taki program.

Czy w zakresie promowania zawodu też szykuje Pan jakieś zmiany?

Tak, ale nie powiem jeszcze jakie, dlatego że musimy się najpierw dowiedzieć, jak to robić. Musimy zapytać specjalistów, jak pokazać społeczeństwu, że jest samorząd adwokacki, że zajmujemy się określonymi sprawami, że jesteśmy potrzebni. Wtedy dopiero zbudujemy właściwe kanały komunikacyjne ze społeczeństwem. Mamy tu oczywiście ograniczenia, w szczególności finansowe, bo samorząd adwokacki nie jest szczególnie zamożny i cały czas jest tendencja do obniżania składki, ale w miarę możliwości będziemy to robić.  

Każdy samorząd ma w zadaniach wpisane podnoszenie świadomości prawnej społeczeństwa. Czy w tym zakresie szykuje Pan jakieś spektakularne działania?

Jak będzie już Komisja edukacji, to zdecydujemy. Na pewno będziemy chcieli zwiększyć swoją aktywność w szkołach, zwłaszcza w liceach. Zaangażowanych w pracę z młodzieżą adwokatów wyposażymy w scenariusze lekcji przygotowane przez adwokatów wspólnie z pedagogami. Zamierzamy też edukować inne grupy społeczne – przede wszystkim drobnych przedsiębiorców.  

Na zjeździe radców prawnych m.in. mec. Andrzej Kalwas podkreślał, że dla zawodów zaufania publicznego idą trudne lata, że się szykuje zamach na art. 17 Konstytucji i trzeba będzie walczyć o niezależność. Czy podziela Pan ten pogląd?

Tak, to prawidłowa diagnoza. Jednak może nie będzie tak źle. Naszym gościem na zjeździe był prezydent Andrzej Duda, który w swoim wystąpieniu mówił o potrzebie istnienia niezależnej adwokatury. Zwrócił przy tym uwagę, że musimy o ten samorząd dbać, pokazywać, że jesteśmy w stanie sami sprawować pieczę nad należytym wykonywaniem zawodu w interesie publicznym, m.in. poprzez sprawne prowadzenie postępowań dyscyplinarnych, które powinny się kończyć zrozumiałymi i akceptowalnymi orzeczeniami. Po zmianach ustawowych sprzed dziesięciu lat nasza kompetencja decydowania o przyjęciu na aplikację adwokacką i do zawodu uległa ograniczeniu. Teraz to właśnie postępowanie dyscyplinarne jest obecnie najważniejszym atrybutem niezależności samorządu i o to trzeba dbać. Musimy być wiarygodni w tym, co robimy.

Rozmawiał Bogdan Bugdalski

Pobrane z lex.pl

  • adwokatwkazdymprzypadku.pl

  • Aktualności
Script logo
Script logo
Do góry